programy
proxy, zmiana ip

Menu Główne

Reklama
Info
Serwis Istnieje od 01.04.2005


Dziś jest Czwartek, 20 Listopada 2008 r. Imieniny: Anatola i Rafała
Polecamy
hip hop, rap
medycyna
Kredyty Mieszkaniowe
firewall pobierz
projektowanie stron www
wzory tatuaży
Białka Tatrzańska
katalogowanie stron
canoe polo
Naczynia Berghoff
szkolenia w krakowie
Panele podłogowe QUICK-STEP
telewizory lcd
Telewizory Plazmowe
profesjonalny hosting
Order real real kilts
Find your evening dress
Organizacja imprez
Odzyskiwanie danych
Perfumy i feromony
Białka Tatrzańska
Reklamowe wdrożenia sap
forum sap
szkolenia sap
Artykuły > Porady i artykuły > Linux faktycznie tańszy?
Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się być oczywista. Jeśli jednak zapytać analityków o to, czy parametr TCO Linuxa (z ang. total cost of ownership, czyli całkowite koszty posiadania) jest mniejszy od TCO Windowsa bądź innych systemów, odpowiedzą oni - to zależy. W grę wchodzi spora liczba czynników: jaką rolę pingwin pełnić ma w danym środowisku, z jakim sprzętem ma się do czynienia (jak duża jest jego ilość), czy w grę wchodzi migracja z istniejącej platformy Windowsowej, czy stawia całą infrastrukturę IT od zera lub nie, czy pracownicy firmy mają doświadczenie z linią unixową, którą dystrybucję Linuxa bierze się pod uwagę, z jaką wersją Windows się ją porównuje... Stopień skomplikowania tych zagadnień powoduje, że nie można wrzucić kilku liczb w gotową formułkę i oczekiwać prostego werdyktu... [ ]

Trzeba pamiętać, że wszelkie analizy TCO dotyczą konkretnych środowisk IT z bardzo szczegółowo określonymi parametrami. Jest to główna przyczyna nieporozumień pojawiających się przy wyciąganiu wniosków porównawczych. Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że rzetelnie opracowane TCO dla konkretnej instytucji będzie prawie zupełnie nieprzydatne dla innej. Ewentualne wyciąganie jako argumentów dyskusyjnych liczb z konkretnych analiz musi być zatem poparte skomplikowanym objaśnieniem szczegółów ich powstania.

Najczęstszym błędem przy dyskusji na temat TCO jest mocne opieranie się na kosztach licencji. Prosty przykład: kiedy mówi się o TCO dla kilkuletniego (3-5) okresu, wstępne koszty licencji oprogramowania są tak naprawdę marginalne w zestawieniu z ogółem wydatków. To samo dotyczy początkowych kosztów sprzętu. W końcowym rozrachunku, 2000$ wydane na Windowsa w zestawieniu z 50$ wydanymi na zapudełkowanego Linuxa okazuje się leżeć w dokładnie tej samej kategorii wagowej. Jeśli podzielimy owe 2000$ przez pięć lat, da to 400$ rocznie. Jaki jest koszt pracy osoby zatrudnionej do wsparcia technicznego IT? Znacznie większy - i to w rozrachunku miesięcznym, a nie rocznym.

Kolejny mit - Microsoft argumentuje, że koszty administracyjne jego platformy Windowsowej są znacznie niższe, niż w przypadku Linuxa. Jest to prawda, ale nie cała i nie zawsze. Liczba wykwalifikowanych techników windowsowych jest na świecie większa, niż ich kolegów zajmujących się Open Source. To sprawia, że stanowią oni tańszą siłę roboczą. Prawdą jest jednak, że cały świat całym światem, a w Polsce sytuacja jest dokładnie odwrotna. Ponadto, jeden dobry administrator unixowy jest w stanie efektywnie zarządzać większym środowiskiem informatycznym niż jego windowsowy odpowiednik, by rzecz tak bezosobowo. Wszystko to sprawia, że agrumenty Microsoftu o kosztach administracyjnych były słuszne i w niektórych wypadkach są słuszne nadal, nie będą jednak miały w przyszłości. Zupełnie bezpodstawne są natomiast w odniesieniu do małych środowisk. Jednak TCO, którym tak chętnie rzuca się zwykle w dyskusjach na lewo i prawo, dotyczy przeważnie znacznie większych struktur.

Żeby pojawiły się tutaj jakieś konkretne liczby, sięgnijmy po możliwie najbardziej uśrednioną analizę. Przeprowadzoną w czternastu sporych firmach i dotyczącą obsługi ich internetowych serwerów www przez trzy lata. Trzyletnie uśrednione TCO dla Windowsa w tym przypadku wyniosło ponad 190 tys. USD, podczas gdy Linux zmieścił się w 75 tys. Na myśl przychodzi od razu stwierdzenie Microsoftu, że Linux wcale nie jest darmowy. Owszem, nie jest - to prawda. Wypada jednak wiedzieć, że jest przeszło dwa razy tańszy.

Czy znaczy to jednak, że Linux jest dobry na wszystko? Analitycy radzą, żeby przed podjęciem decyzji w sprawie platformy systemowej wziąć pod uwagę przede wszystkim to, czym już się dysponuje i planować długofalowo. Oznacza to, że jeśli dysponuje się sprawdzoną platformą Windowsową, nie warto ulegać hurraoptymistycznym nawoływaniom do przeskoczenia na tańszego Linuxa. Koszty transformacji istniejącego środowiska okazują się z reguły tak duże, że rzecz nie jest warta zachodu. Podobnie, należy rozważyć kwestię przyszłego rozwoju. Jeśli bowiem zajdzie kiedyś konieczność zintegrowania wybranej teraz tańszej alternatywy Linuxowej z produktami Microsoftu, może okazać się to barierą nie do przeskoczenia. Czy jest to obawa uzasadniona? W tej chwili ciężko powiedzieć - wiadomym jest, że presja klientów Microsoftu rośnie i prawdopodobnie gigant zdecyduje się w końcu na wyciągnięcie ręki w stronę ignorowanego dotąd pingwina. Będzie jednak robił wszystko, żeby do tego nie doszło lub żeby nie było to opłacalne.

Jeśli pokusić się o konkluzję, wypada wiedzieć tylko jedno - fanatykom dziękujemy. Jeśli ktoś mówi zdecydowanym głosem, że Windows/Linux jest tańszy i żeby natychmiast się na niego przesiądź lub zdecydować, należy grzecznie go przeprosić i spokojnie się zastanowić - najlepiej w towarzystwie kogoś, kto z doradzenia jednego rozwiązanie ponad drugie nie będzie miał dodatkowych korzyści - tak finansowych, jak i ideologicznych.

[źródło: ZDNet Tech Update]